GWIAZDA BETLEJEMSKA | ORSZAK TRZECH KRÓLI

Gwiazda betlejemska jest jednym z najbardziej rozpoznawanych symboli bożonarodzeniowych. Skąd się wzięła? Z tekstu Ewangelii napisanej przez św. Mateusza:

„Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu (μάγοι ἀπὸ ἀνατολῶν) przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie (ἐν τῇ ἀνατολῇ) i przybyliśmy oddać mu pokłon». Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok (…) Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie (ἐν τῇ ἀνατολῇ), szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę”.

Czy w tym starożytnym tekście mamy opisane astronomiczne zjawisko, czy raczej jest to literacka forma mająca uzasadnić szczególny moment historii? A może to taki „przykuwacz uwagi”, aby lepiej zapamiętać tekst?

Na niektóre pytania można odpowiedzieć.
Jeśli Mateusz w ogóle opisuje jakieś astronomiczne zjawisko (co nie jest takie oczywiste), to możemy powiedzieć tak:
– wbrew temu, co często można przeczytać, nie była to zapewne kometa (nawet jeśli by jakaś wówczas przelatywała), ponieważ komety były postrzegane wówczas jako zapowiedź nieszczęścia, trudno zatem zrozumieć jak połączyć to z radosnym oczekiwaniem na narodzenie Zbawiciela;
– nie była to również supernowa, ponieważ nie obserwujemy dziś pozostałości po takim (widocznym wówczas gołym okiem!?) wybuchu, tak jak możemy obserwować mgławicę Kraba po supernowej z 1054 roku zaobserwowanej niezależnie przez chińskich i arabskich astronomów;
– zarówno komety jak i supernowe były czymś mało przewidywalnym (lub wręcz nieprzewidywalnym), więc nieco przerażającym;
– dużo prawdopodobniejsza jest koniunkcja planet, z ich regularnością i przewidywalnością, w połączeniu z ważną rolą Słońca i konstelacjami Zodiaku, którym przypisywano np. poszczególne narody, rejony świata. W tekście Ewangelii wyrażenie ἐν τῇ ἀνατολῇ mamy przetłumaczone jako „na Wschodzie”, wydaje się, że można je przetłumaczyć jako „we wschodzie” (w momencie wschodzenia), co ładnie komponowałoby się z tzw. heliakalnym wschodem (koniunkcja planet wschodzących razem ze Słońcem), dość niezwykłym i znaczącym zjawiskiem. Cezar August powołał się na takie zjawisko dla uzasadnienia swego królewskiego pochodzenia, heliakalny wschód gwiazdy Syriusza był znakiem dla Egipcjan, aby przygotować się na wylewy Nilu.
Można wskazać kilka możliwych koniunkcji planet w okresie narodzenia Jezusa, np. z marca i ponownie kwietnia 6 roku p.n.e., czerwca 2 roku p.n.e. Już Kepler wskazywał serię ciekawych koniunkcji w 7 roku p.n.e. Dość intrygującą możliwością jest w tym roku listopadowa koniunkcja Jowisza i Saturna w konstelacji Ryb w strefie tzw. światła zodiakalnego.

Nie umiemy jednak jednoznacznie wskazać, które zjawisko odegrało rolę „gwiazdy betlejemskiej”.

Równie możliwe jest, że ewangelista Mateusz nie opisuje nam żadnego realnego zjawiska astronomicznego (na dodatek mało dostrzegalnego, skoro tylko kilka osób to dostrzegło i umiało je „przeczytać z gwiazd”), lecz podobnie jak wiele innych starożytnych tekstów opowiadających życie bohaterów, korzysta z symbolicznych wydarzeń, aby wyeksponować postać. To nie oszukiwanie, lecz technika opowiadania ułatwiająca zapamiętywanie.

Nie zdołamy zapewne nigdy jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o to, czy „gwiazda” i „mędrcy” naprawdę istnieli, ale naprawdę istnieje biblijne opowiadanie o „gwieździe” i „mędrcach”. A nadto, ówczesne symboliczne znaczenie „gwiazdy”, „wschodu” czy „magów” może jest nam dziś niezupełnie dostępne, nie chwytamy spontanicznie przesłania.

Na szczęście, gdy „niebo łączy się z ziemią”, rodzi się przestrzeń na tajemnicę. Dla kontemplacji, a nie rozumowych analiz.

A może to był cud?

Możliwość cudownego (=niepowtarzalnego, naruszającego znane nam prawa natury) wydarzenia jest najmniejsza. Bóg jeśli nie musi, nie czyni cudów. A w przypadku narodzenia Jezusa nie wydaje się, aby musiał wprowadzić do obiegu kolejnej gwiazdy ni stąd, ni zowąd. (KK)

Spotkajmy się na Orszaku Trzech Króli w poniedziałek!

 

orszak